browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Zaczynamy przygodę z karawaningiem

Posted by on 25 lipca 2013

Relację tę, piszę z perspektywy ponad roku,więc może być troszkę niedokładna . Na pierwszy wyjazd z naszym wymarzonym sprzętem,wybraliśmy małe spotkanie forumowiczów na campingu Wiśniowa Polana w Miłkowie koło Karpacza.

Ruszamy w Sobotę 28 kwietnia – po kilkumiesięcznych przygotowaniach zakupionej jesienią przyczepy,  szykowaniu auta, zakupieniu całego sprzętu kempingowego – od krzeseł, stołu po przedsionek i inne niezbędne akcesoria.

W samym Karpaczu byliśmy kilka lat wcześniej i uznaliśmy, że fajnie będzie zawitać ponownie w tamte okolice. Odległość 300km pokonaliśmy w około 5h. Wiśniowa polana to spory camping podzielony na część bliżej basenu bezpośrednio nad rzeką oraz część „główną” większą gdzie znajdują się prysznice i WC, decydujemy się na tę drugą część gdyż pusty głęboki basen z niekompletnym ogrodzeniem jest zbyt dużym zagrożeniem dla naszego dwulatka.

Jak sama nazwa wskazuje camping nie jest zbyt bogaty w drzewa nam jednak udaje się pod jakieś wcisnąć ,następnie pierwsze rozkładanie przedsionka, duże przeżycie, niekoniecznie pozytywne . Pierwszy wieczór tego wyjazdu jak i każdy z siedmiu kolejnych można uznać za „integracyjny”, grill, piwko i wieczorne polaków rozmowy .

W związku z tym nasze siły w ciągu dnia, oczywiście z powodu upałów, były solidnie uszczuplone, ale wyjazd jest wyjazd trzeba coś zwiedzić.  Niedziela spokojny spacer do Miłkowa, niewielkie „poniemieckie” miasteczko robi zdecydowanie senne wrażenie w porównaniu do niedalekiego nastawionego na turystów Karpacza. Udziela nam się ten nastrój i resztę dnia spędzamy na campingu.

Poniedziałkowy poranek wita nas piękne słońce i pełni sił postanawiamy ruszyć na wycieczkę, z powodu upału decydujemy się na wodospad Szklarki koło Szklarskiej Poręby. Nie tylko my wybraliśmy to miejsce na spacer w upalny dzień – parking jest pełen stajemy ok 2km dalej.Z tego miejsca również wiedzie szlak do wodospadu lecz nie jest on tak przyjemny, płaski i zacieniony jak pamiętany przez nas. Jeśli chodzi o spacer z dwulatkiem nie polecam. Dlatego wracamy krótszym szlakiem ale zdecydowanie dłuższą drogą poboczem wdychając spaliny, cóż tak źle i tak nie dobrze. Następnie obiad w Szklarskiej i regenaracja sił na campingu.

We wtorek dla odmiany, wybieramy się do Western City w Karpaczu http://www.western.com.pl/. Przyjemne miejsce, atrakcji masa, choć wstęp tani nie jest. Naszemu dziecku najbardziej spodobało się karmienie koni więc w stajni spędzamy większość czasu. Na pewno wrócimy tam podczas kolejnego pobytu w Karpaczu .

Środa kolejny słoneczny dzień motywuje nas do wybrania się na następny wodospad, tym razem- wodospad Kamieńczyka za Szklarską Porębą w stronę Jakuszyc.  Droga idzie jak po gruzie ale udaje się, zobaczony, odhaczony.

W czwartek nasi współtowarzysze odjechali zabierając ze sobą ładną pogodę więc ograniczyliśmy się do spaceru po Karpaczu, obiedzie itp.

Piątek przywitał nas deszczowo i tak też pożegnał, dlatego też postanawiamy ruszyć na małe zakupy do pobliskich Czech, na tym schodzi nam większość dnia na camping zajeżdżamy pod wieczór, jest mokro i cały czas pada, tego dnia kładziemy się wcześniej gdyż następnego dnia planujemy powrót. W dzień odjazdu na szczęście nie pada ale i tak jako, że to nasze pierwsze pakowanie oraz że mamy małego pomocnika udaje nam się wyruszyć dopiero koło 13, na wieczór docieramy do domu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

h6G4B