browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Camping, resort Solaris

Posted by on 8 listopada 2017

Każdy z nas lubi wracać do miejsc, które zna – to tak jak z muzyką – chętnie słuchamy te piosenki, które już wielokrotnie słyszeliśmy.

Wracamy w związku z tym w okolice Szybenika na camping Solaris.

Tradycyjnie daje zrobić się w konia tutejszej recepcji, sam nie wiem jak oni to robią. Otóż po ustawieniu się na pierwszym miejscu na Check-in tuż przed szlabanem i po „kolizji” lusterek z nieostrożną Czeszką…, która tego nawet nie widziała…. udaje się do recepcji.

W czerwcu 2014 roku utknąłem tutaj na pozycji startowej ok 10-15 numerków od obsługi słuchając skarg Polaków i nie tylko, że miejsc nie ma i to nawet mimo posiadanej rezerwacji. Wtedy zaproponowano nam postój praktycznie na trawniku hotelu, obok pracujących agregatów – pojechaliśmy oczywiście dalej na południe Chorwacji.

Tym razem byłem w recepcji sam a kierownik z uśmiechem kazał sobie wybrać parcelę, jest dużo wolnych – a poinformowałem go, że zostajemy na tydzień. Szybki, męczący spacer z mapą  (za nami była już kolejka nowych gości) i z przynajmniej 8-10 numerami parceli melduje się w recepcji. Tym razem miła pani informuje po sprawdzeniu, że wszystkie są zajęte i na tydzień to w sumie miejsc nie ma. Gdyby nie bariera językowa to zrobiłbym im tam awanturę. Wybraliśmy jednak parcelę, która była wolna na 3-4 noce i na tyle postanowiliśmy tu zostać. Przy okazji parkując w poprzek parceli zasłoniliśmy widok kilku niemieckich rodzin, generalnie inaczej bym tam nie zmieścił samochodu i markizy. Oni mieli z tym problem, a sami też nie stali lepiej. Przy parkowaniu wybitnie liczyli na to, że się nie zmieszczę, jednak dzięki moverowi zaparkowaliśmy idealnie na szerokość całej parceli a wchodziliśmy bokiem przez wydeptany przez poprzednich gości skrót na alejkę. Stajemy więc na 3 parceli od brzegu morza, które widzimy prawie z każdego zakątka parceli. Był to bardzo dobry dzień na przeprowadzkę, gdyż było pochmurno, i nie traciliśmy plażowania plus rozkładanie przebiegło łatwiej.

Tuż po rozpakowaniu, które poszło bardzo szybko udajemy się na wycieczkę rowerową po całym resorcie m.in. w poszukiwaniu placu zabaw i fajnej plaży.

Camping solaris jest miejscem przyjaznym dzieciom, sami się tak reklamują i faktycznie jest w tym dużo prawdy. Najsłabsza w nim jest linia brzegowa, nie znalazłbym tam miejsca do wpuszczenia Leo do wody samego. Same ostre skały lub beton i 1,5m głębokości przy brzegu. Najbezpieczniej jest na samym końcu resortu – za hotelami i mobile homami – tam są drobne kamyki, przy odpływie jest miejsce gdzie woda ma do pół metra na dłuższym kawałku. Wadą są wodorosty, mam wrażenie że to co wpływa do zatoczki od strony campingu (mała rzeczka) to raczej ściek i przez to dno nie jest za czyste, a woda miejscami się pieni.

Koniec wad. Dalej to już tylko zalety – stosunkowo duże parcele z wszelkimi przyłączami, dużo cienia, czyste łazienki, dużo automatyzacji (el. podajniki ręczników do papieru w WC chem pomagają zachować zdrowie).. Sprzątanie na bieżąco do późnego wieczora. Ścieżki asfaltowe i kamienne utwardzone na całym obiekcie – dzieci spokojnie śmigają na rowerze i hulajnodze.  Plusem obiektu jest to, że na terenie są zarówno hotele, camping jak domki różnych firm – prawie wszystkie nowe lub odnowione, są też apartamenty i przyczepy na wynajem. Jest marina, za którą zawsze są wolne miejsca przy łazienkach – nie wiem czemu tam nie kierują ludzi – stały dosłownie 3 przyczepy, odkryłem to miejsce na wycieczce rowerowej przypadkiem a chyba wolałbym tam stać o cichu prawie w samotności.

Z atrakcji dla dzieci jest także wodny plac zabaw, który w dzień nie cieszy się wielkim zainteresowaniem, natomiast po godzinie 20tej kiedy znika obsługa tętni życiem do późnego wieczoru – nam to przeszkadzało, bo mieliśmy gwarantowane 2 godziny hałasów każdego wieczoru, w związku z trwającymi „feriami” w Niemczech camping jest praktycznie pełen, a w dodatku niemieckie dzieci grupują się i biegają całymi gangami…

Na terenie jest fajna restauracja, z której korzystamy podczas każdego pobytu, nawet wtedy kiedy nie było dla nas miejsca. Pizza prosto z pieca warta jest wysokiej sumy (75kun) – różnice cenowe między wersjami dodatków są minimalne bierzemy więc zawsze najciekawsze, polecane przez szefa kuchni.

Podczas pobytu na Solarisie wypada odwiedzić jedno z naszych ulubionych miejsc – camping Slanica na wyspie Murter, gdzie mamy do dyspozycji 2 piaszczyste plaże – jedną obleganą miejską i drugą dalej, bardziej klimatyczną i nie przepełnioną. To miejsce, które spokojnie konkuruje z Prapratno, jeżeli jesteśmy w Cro to zawsze zaglądamy i tutaj. Na końcu campingu Slanica powstał jeden nowy, mały na kilka parceli, z wielkim holownikiem mógłbym tam wtargać naszą przyczepę.

Po powrocie z wyspy Murter ciężko jest cieszyć się z plażowania na Solarisie, w wodzie jest tu dużo skał, do tego drobne ostre kamyki nie są zbyt przyjemne. W dodatku razem z kamykami przyjechało dużo wapiennego podłoża, wszystko to miesza się w wodzie i woda traci na przejrzystości. Poniżej kilka fotek z plaży, oczywiście nie jest jakoś bardzo źle, lecz widzieliśmy ładniejsze plaże w Cro.

Dla Leo wieczorna wycieczka po zmroku na rowerach to jedna z większych atrakcji, jest tu dużo podświetlonych obiektów, trwają dyskoteki, imprezy zamknięte pod hotelami – prawdziwy wakacyjny klimat.

Z ciekawostek podczas pobytu pierwszy raz dokładnie widzimy w akcji samoloty gaśnicze nad wyspą Zlarin, działali sprawnie i szybko.

Drugą ciekawostką jest mobilny hotel.

Jeden z pojazdów należących do niemieckiej firmy www.rotel.de odwiedził camping. Czytałem o nich kiedyś, posiadają kilka typów pojazdów (czasami z przyczepami), w których podróżuje i śpi jednocześnie od 20 do 40 osób. Można tak zwiedzać cały świat. Polecam ich stronę. Przyjechali dosłownie na 1 noc, po rozstawieniu pojazdu wyciągnięto stoły i wspólnie zjedli posiłek. Już w maju i czerwcu 2018 będzie można spotkać ich także w Polsce. W sierpniu będą także w moim mieście (Tschenstochau). Wybór wycieczek robi wrażenie.

Trzecią ciekawostkę spotykamy podczas zakupów w lokalnym markecie i wcale nie jest ją jedyny jak na razie spotkamy MCDonalds w Cro, którego omijamy z daleka a aparatura trafiona na dziale gospodarstwa domowego. Muszę przyznać, że mają dużo lepiej rozwinięte działy wyrobów domowych  od fajnych grilli, naczyń do peki, po oryginalne butelki, destylatory i inne sprzęty, dzięki którym robią swoje specjały. Na pocieszenie – ceny znacznie wyższe niż w Polsce.

Skoro byliśmy już w sklepie, to młoda dama musiała trochę po przymierzać

Na  tym kończymy nasz pobyt na Solarisie, byliśmy tu od 6 do 9 czerwca czyli tylko 3 noce i nam wystarczyło.. może gdyby nie te wolne dni i najazd naszych zachodnich sąsiadów  było by lepiej, a tak za obsługę w recepcji i przepełnienie campu daję 7 na 10 punktów i wspólną decyzję, że raczej tu szybko nie zajedziemy.

Nie dodałem jeszcze, że totalnie żałujemy opuszczenia południowej Dalmacji i Peljesaca. Utwierdzamy się w decyzji, że trzeba było tam dłużej zostać. Dziś pisząc relację  po 5 miesiącach mam wrażenie, że plan na rok 2018 będzie musiał jakoś objąć Peljesac.

Nie korzystaliśmy z dodatkowo płatnego (słono) aquaparku, który odwiedziliśmy w pierwszym miesiącu jego działania kilka lat wcześniej. Najlepsze co oferował dla nas to pyszne hamburgery w barze…. ale płacić tylko za to prawie 70zł od osoby za bilet to za wiele. Ten aquapark nic ciekawego dla nas sobą nie przedstawiał.

Polecam jednak samemu przekonać się czy jest tam fajnie, najlepiej po sezonie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3oVk