browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Živogošće – camping Dole

Posted by on 25 sierpnia 2013

Na camping Dole docieramy 12 czerwca w środę około godziny 13-tej. Mamy szczęście – dzięki mapce uzyskanej w recepcji – szybko odnajdujemy ostatnią wolną parcelę w pierwszej linii od morza. A nie jest to proste na tym kempingu z racji tego, że znaczna część linii brzegowej – została przeznaczona na domki letniskowe – jednej z czeskich firm. Ogólnodostępnych parceli w 1 linii jest ok 20, z czego przynajmniej 10 zajmują przyczepy zostawione tam na stałe – tak więc miejsce najlepiej rezerwować sobie z wyprzedzeniem.

 

 

Camping jest pięknie położony – u podnóża gór, a jednocześnie bezpośrednio nad morzem, niby blisko magistrali – ok 300m, ale ani chwili nam ona nie przeszkadzała – a nawet więcej, była jakby atrakcją wieczorową porą.  Pobyt na tym campingu w naszym wykonaniu był bardzo luźny – od rana morze, plaża, kamyki i już.

 

Z racji, że obiekt powstał pewnie w latach 70, może 80tych XX wieku – do łazienek można by się troszkę przyczepić – ale bez tragedii. Były chyba 3 lub 4 budynki WC, minimum jeden (nam najbliższy) był wyremontowany, a przede wszystkim czysty.  Obłożenie kempingu podczas naszego pobytu to max 30% więc było cicho i spokojnie – no może po za cyganką złapaną na próbie kradzieży w sklepiku z pamiątkami.

Było plażowanie

 

Był relax

 

 

Był piękny widok z przyczepy – tuż po otwarciu oczu… mógłbym mieć taki w łóżku codziennie

 

 

Warto wspomnieć, że mijają kolejne dni w Chorwacji  – a dalej nie wyklarowała się pogoda – jest niby ciepło – ok 25C – ale wieje silny wiatr – od gór – teoretycznie ciepły. Wiatr był tak silny że wieczorami baliśmy się czy przyczepa na pewno ustoi w swoim miejscu, a sami chowaliśmy się za nią – kryjąc przed przeszywającymi powiewami.

Całe dnie podziwialiśmy promy kursujące na Hvar, do późnej nocy sprawdzając czy kursują zgodnie z rozkładem (między innymi na wypadek, gdyby nasi współtowarzysze wczasów nie zdążyli w Splicie na prom do Starego Gradu) – zawsze ostatni prom ok 22:45 wypływał w stronę Sucuraju.

Wieczorami patrzeliśmy też na ruch samochodów po magistrali – stojących na wahadle, oraz tych, które jeździły po wyspie Hvar  – szczególnie po 22 – mocno śpiesząc się na ostatni prom powrotny na ląd.

Pobyt tutaj, zaliczamy do bardzo udanych, a na koniec mieliśmy jeszcze miłą niespodziankę – kierownik w recepcji poznał Polaków, zaczepił nas, chwalił się wizytami w Polsce, był nawet w „naszej” Częstochowie – a nasz naród darzył szacunkiem i cieszył się, że zawitaliśmy na camping Dole. Wcześniej po polsku zaczepiał nas też pan z kempingowego sklepiku – wyglądającego jak te u nas – w latach 80-tych – ( typowy sklep GS) – lecz dobrze zaopatrzony.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

roGNS